Blog ten poświęcony jest AZS - owi UP w Krakowie. Jego tematyka poświęcona zostanie głównie sekcjom piłki siatkowej, nie powinno jednak zabraknąć na nim także informacji dotyczących pozostałych sekcji sportowych naszej uczelni.
RSS
środa, 25 maja 2011
III MISTRZOSTWA UP W SIATKÓWCE PLAŻOWEJ

Historia po mału zatacza koło. Blog zaczął swoją egzuystencję od relacji z II Mistrzostw UP w plażówce około rok czasu temu. Teraz przyszła poraz na relację z mistrzostw nr III. Miejmy nadzieję, że po tym wpisie koło nie zamknie się definitywnie i na blogu będzie można śledzić jeszcze nie jedną relację. A tymczasem zapraszamy do lektury!:)

III Mistrzostwa Uniwersytetu Pedagogicznego w siatkówce plażowej

Na obiektach klubu „Wanda” przy idealnej, bezchmurnej pogodzie z zalewem Nowohuckim w tle rozegrane zostały już trzecie Mistrzostwa UP w siatkówce plażowej. Do gry swój udział zgłosiły 3 pary żeńskie oraz 6 par męskich.

Wśród dziewczyn rozegrano więc mecze każdy z każdy do zwycięstwa w dwóch setach do 21 punktów. Na placu boju stanęły następujące pary: Paulina/Paulina, Monika/Dominika oraz Monika/Jola. Pierwsze spotkanie tego turnieju odbyło się pomiędzy dwoma Paulinami, a Dominiką i Moniką. Od samego początku tego spotkania inicjatywę przejęły Pauliny, które systematycznie budowały swoją przewagę dzięki bardzo mądrej grzej w ataku oraz ruchliwości w obronie. Monice i Dominice nie można było odmówić woli walki jednak w tym spotkaniu okazały się one jednak słabsze od swoich przeciwniczek co bezpośrednie odzwierciedlenie miało w wyniku końcowym, który brzmiał 2-0 (21-13; 21;10) dla Pauliny i … Pauliny.

W kolejnym spotkaniu zmierzyły się pary Monika/Jola z Monika/Dominika. Mecz ten był zdecydowanie bardziej wyrównany, żadna ze stron na początku nie mogła uzyskać nawet najmniejszej przewagi. Idąc tak łeb w łeb, obrona za obronę, atak za atak obie drużyny zbliżały się do końca pierwszego seta. Więcej zimnej krwi w końcówce zachowała Monika z Jolą i dzięki temu wygrały pierwszy set. Drugi był bardzo podobny do drugiego i ponowie skończył się zwycięstwem Moniki i Joli. Cały mecz zakończył się wynikiem 2-0 (21-17; 21-18). Tym sposobem Dominika i Monika zajęły trzecie miejsce podczas III Mistrzostw UP.

Ostatni mecz Paulina/Paulina – Monika/Jola zadecydować miał więc o tym, która para będzie mogła cieszyć się z mistrzostwa uczelni. Swój morderczy rytm gry od samego początku ponownie narzuciły Pauliny przez co do głosu w żaden sposób nie mogły dojść ich przeciwniczki. Jak wydawało się już, że Paulina zaatakuję mocno w 8 metr boiska piaskowego to szło delikatne strącenie piłki zaraz za siatkę. Taka zabawa w kotka i myszkę trwała przez cały mecz wynikiem czego było drugie pewne zwycięstwo tego dnia Pauliny i Pauliny 2-0 (21-10; 21-12). Tak więc Monika z Jolą musiały zadowolić się drugą lokatą, a niekwestionowanymi mistrzyniami okazały się Pauliny.

Wśród mężczyzn rywalizacja podzielona została na 2 grupy po 3 drużyny w każdej. W zmaganiach grupowych każdy mecz toczył się do zwycięstwa w jednym secie do 21 pkt. Następnie zwycięzca grupy A grał z drugą drużyną grupy B, a zwycięzca grupy B z drugą drużyną grupy A w meczach półfinałowych. Z kolei drużyny z miejsc 3 mieli grać o miejsce nr 5. Po zakończeniu rozgrywek grupowych każdy kolejny mecz miał toczyć się już do dwóch zwycięskich setów. W grupie A los skojarzył następujące pary: Miłosz/Mateusz (popularne w środowisku RITY), Maciek aka Robert/ Tomek aka Janosik oraz Julian/Maciek. W grupie B znaleźli się obrońcy tytułu sprzed roku Bartek/Łukasz oraz Olek/Kuba i Mateusz/Michał.

Pierwsze piasek stestowały Rity oraz Robert z Janosikiem. Wszyscy spodziewali się wyrównanego pojedynku jednak Rity postanowiły szybko i brutalnie rozprawić się z ekipą Roberta. Po jednostronnym widowisku, w którym Rity kilkukrotnie kończyły akcję potężnymi atakami, a ostatecznie wygrały 21-10 przyszła pora na mecz na szczycie grupy B. Drużyna Kuby i Olka zmierzyła się obrońcami trofeum. Wszyscy liczyli na zwycięstwo tych pierwszych i początkowo wydawało się, że właśnie tak będzie ponieważ w pewnym momencie Olek z Kubą prowadzili już 12-8. Po każdym zdobytym przez nich punkcie w całej Nowej Hucie było słychać ekspresywne okrzyki radości. Jednak Bartek z Łukaszem na spokoju odrobili te 4 punkty i ostatecznie zwyciężyli 21-16.

Potem rywalizacja ponownie przeniosła się do gr. A gdzie Robert z Janosikiem walczyli o być albo nie być w turnieju. Jednak tak wysoka stawka wcale nie sparaliżowała tej drużyny, która pewnie kolekcjonowała punkt za punktem w efekcie czego odniosła przekonywujące zwycięstwo nad Julianem i Maćkiem 21-12. W gr. B przyszła pora na drugi mecz Bartka i Łukasza tym razem z Mateuszem i Michałem. Meczem tym mogli oni sobie zapewnić już awans do półfinału z pierwszego miejsca i swoją szansę wykorzystali wygrywając 21-14.

W ostatnim meczu gr. A Rity urządziły sobie rzeż niewiniątek bardzo szybko pokonując Juliana i Maćka 21-6. Wynik ten okazał się najwyższym zwycięstwem tych mistrzostw. Po tym meczu rywalizacja w gr. A zakończyła się, a klasyfikacja w niej wyglądała następująco: pierwsze miejsce zajęły Rity z dwoma zwycięstwami, drugie Robert z Janosikiem z jednym zwycięstwem, a trzecie Julian z Maćkiem bez zwycięstwa.

W gr. B też doszło do ostatecznych rozstrzygnięć. Olek i Kuba grali o swoją przyszłość w tym turnieju razem z Mateuszem i Michałem i to „turniejowe życie” wygrali 21-9 dzięki czemu zajęli 2 miejsce w grupie z jednym zwycięstwem, zaraz za plecami Bartka i Łukasza, a przed Mateuszem i Michałem.

Teraz przyszła pora na spotkania półfinałowe. Pierwsi na piasek wyszli Bartek z Łukaszem oraz Robert z Janosikiem. Mecz od samego początku układał się po myśli Roberta i Janosika. Na boisku wychodziło im niemal wszystko, obrony, serwy, ataki, a do tego dodać trzeba przynajmniej duży kufer szczęścia w sytuacjach stykowych dzięki czemu mogli cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszym secie 21-14. Jednak nigdy nie powinno się lekceważyć obecnego mistrza nawet jeśli jeszcze dobrze się nie obudził. Ta maksyma jak najbardziej miała zastosowanie w dalszej części tego pojedynku, w którym Bartek z Łukaszem nie pozostawili złudzeń pretendentom wygrywając 21-9, a następnie decydujący tie-break 15-7. Zaznaczyć trzeba także, że w tym meczu doszło do akcji całego turnieju. Atak pod linię końcową Łukasza broni Janosik jednak tak niefortunnie, że zamiast w boisko leci ona daleko daleko w aut. Robert maratończyk podejmuje decyzję o szaleńczym biegu za piłką i ofiarnym rzucie aby jeszcze uratować ten punkt i udaje mu się to, na posterunku jest również Janosik, który podążał jak cień za Robertem i także ofiarnym rzutem przebija piłkę na drugą stronę. Gra toczy się więc dalej. Zarówno Robert jak i Janosik znajdują się daleko poza boiskiem więc Łukasz podejmuje decyzję o zagraniu skrótu w 1 metr boiska, ale z Robertem nie to nie takie numery. Komenda dalej dalej „ręce Gadżet” doskonale sprawdziła się w tym momencie i Robert przebił tą piłkę ponownie do ogródka Bartka i Łukasza, gdzie już została i po morderczej walce Robert z Janosikiem mogli cieszyć się ze zdobytego punktu.

Drugi półfinał okazał się także pojedynkiem w pełnym wymiarze setowym. Pierwszy set wydawało się, że cały czas kontroluje Kuba z Olkiem, ponieważ prowadzili oni już 19-14. Jednak zdobycie dwóch punktów wcale nie okazało się tak łatwe, zwycięstwo udało się jednak dowieźć do samego końca z przewagą zaledwie 2 punktów (21-19). Jak się potem okazało to było z grubsza wszystko na co było stać w tym pojedynku Olka z Kubą. Mimo wielkiego zaangażowania, entuzjazmu oraz radości z gry nie byli oni w stanie w dalszej części tego półfinału przeciwstawić się furii i mocy drużyny Miłosza i Mateusza (Rit),który drugiego seta wygrali 21-9, a w tie-breaku 15-10.

W tym momencie trzeba było już czekać tylko na ostateczne rozstrzygnięcia: kto będzie 5, kto 3 i kto będzie zwycięzcą.

Mecz o 5 miejsce między Julianem oraz Mateuszem i Michałem okazał się wyrównanym pojedynkiem. Pierwszy set wygrała drużyna M/M 21-18. W drugiej partii mniej więcej do stanu po 10 obie drużyny szły łeb w łeb jednak wtedy zmęczenie bardziej dawało się we znaki Julianowi i Maćkowi przez co przegrali oni drugiego seta 21-14 i cały mecz 2-0.

Walka o podium także rozstrzygnęła się w dwóch setach. Bardziej wytrzymała na zmęczenie okazała się para Olek i Kuba, która gdy przychodziło do decydującej fazy seta dokręcała śrubę i odjeżdżała Robertowi i Janosikowi w efekcie czego na koniec wynik brzmiał 2-0 (21-15; 21-16) dla Olka i Kuby.

Jakby przed zawodami można było obstawiać u bukmachera skład finałowy to prawdopodobnie taki skład finałowy byłby najmniej płaty, co świadczy o tym, że faworyci tego dnia nie zawiedli. Jak się także okazało to spotkanie było najbardziej wyrównane spośród całego turnieju o Mistrzostwo UP w siatkówce plażowej. Od samego początku na kilku punktową przewagę wyszła para Bartka i Łukasza i mimo ogromnej determinacji Rit nie pozwoliła się dogonić wygrywając pierwszą odsłonę finałowego aktu 21-18. Drugi set był jeszcze bardziej wyrównanym pojedynkiem. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk i gdy wydawało się już, że do rozstrzygnięcia tego spotkania będzie potrzebny dodatkowy trzeci set ponieważ Rity przy stanie 20-19 miały piłkę meczową w górze, która Łukasz z Bartkiem wybronili i wyprowadzili kontrę dzięki, której zrobiło się po 20. Ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili „starzy-nowi” mistrzowie wygrywając spotkanie 24-22 broniąc tytułu zdobytego przed rokiem. Zaznaczyć tutaj trzeba, że od kiedy rozgrywane są Mistrzostwa UP w siatkówce plażowej czyli od 3 lat Łukasz nie schodzi z najwyższego stopnia podium, dla Bartka natomiast był to drugi tytuł. Podobnie sytuacja miała się z Miłoszem, który po raz drugi został wicemistrzem oraz Kubą, który także po raz drugi zajął trzecie miejsce w mistrzostwach.

Klasyfikacje końcowe:

Kobiety:

1.       Paulina/Paulina

2.       Monika/Jola

3.       Monika/Dominika

 

Panowie:

1.       Bartek/Łukasz

2.       Miłosz/Mateusz (Rity)

3.       Olek/Kuba

4.       Maciek aka Robert/Tomek aka Janosik

5.       Mateusz/Michał

6.       Julian/Maciek



11:53, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 kwietnia 2011
O TURNIEJU SŁÓW KILKA

Kilkanaście dni temu miał być rozegrany turniej w ramach MLA o miejsca 9-12. Jak zawsze wiadomo sportowcy Ci wyczynowi, jak i Ci bardziej amatorscy wolą zawsze wygrywać, albo przynajmniej grać o miejsca wyższe niż ta ostatnia czwórka. W MLA z góry wiadomo, że żadna z drużyn nie spadnie ponieważ liga liczy 12 drużyn i nie ma możliwości stworzenia drugiej ligi bo wtedy rywalizacja toczyłaby się między 6 może 8 drużynami o prymat w województwie, a o awans biłyby się 4 drużyny. Co tu dużo mówić sensu wielkiego w tym by nie było, dlatego jest tylko jedna liga w MLA siatkarzy. Jednak czy to upoważnia do lekceważenia meczy właśnie o te niechciane mecze?

Raczej nie powinno tak być. Są drużyny, które notorycznie biją się o najwyższe lokaty, a inne notorycznie starają się wyjść z dolnych stref rywalizacji. Nie ma co ukrywać drużynie UP bliżej tu jednak do tej drugiej grupy. Jeśli jednak w każdym meczu wszystkie elementy w ich grze byłyby zapięte na ostatni guzik to każda drużyna mogłaby ponieść porażkę z rąk „Pedagogów”. Najlepszym przykładem jest tutaj rywalizacja sprzed kilku sezonów, kiedy nasza reprezentacja rozpaczliwie broniła się przed zajęciem ostatniego miejsca w rywalizacji w ramach MLA, owocem tej determinacji było zwycięstwo z faworyzowaną drużyną AGH w ich hali. Jak się okazało na koniec sezon drużyna AGH zajęła pierwsze miejsce w rywalizacji w mieście Kraka z jedną jedyną porażką, której sprawcą była właśnie ekipa reprezentująca wówczas jeszcze barwy AP, która ostatecznie zajęła jedno z ostatnich miejsc. Jest to ewidentny przykład, że przy maksymalnej koncentracji można osiągnąć sukces, gdzie nikt już na ciebie nie liczy. Przykład ten pokazuje, że jednak zawsze jest o co walczyć nawet w obliczu pewnej klęski w szczególności jeśli chodzi o dobrą zabawę, radość z tego co się robi oraz o okazanie szacunku drużynie przeciwnej.

„Turniej ” 2011 o miejsca 9-12 w ramach rozgrywek MLA zaprzecza jednak temu niemal w 100%. Jeśli lubi się to co się robi. Jeśli w ciągu roku poświęca się przynajmniej kilkadziesiąt godzin (jeśli nie kilkaset) na trening z przyjemności a nie obowiązku (bo udział w MLA i AZS jest nieobowiązkowy) to wydaje się oczywiste, że każdy mecz jest dobrą opcją do wspólnego spędzania czasu, robiąc to co się lubi - w tym wypadku do grania w siatkę. Jednak najwyraźniej możliwość rozegrania trzech meczy w przeciągu jednego dnia nie jest na tyle atrakcyjna aby móc poświęci go na stawienie się o określonej porze w określonym miejscu. O godzinie 9:00 miał rozpocząć się ów „turniej pocieszenia”. O 8:30 drużyna UP stawiła się na obiektach UEK gdzie miał być rozegrany turniej w pełnym składzie (tj. 12 zawodników) głodnych gry. Od tej godziny zaczęli też zbierać się gospodarze, czyli drużyna UEK-u. Dodajmy drużyna, która zawsze mierzy w pierwszą 4, a przed niespełna 4 lata będąca o krok od zdobycia akademickiego mistrzostwa Polski ( przegrana w finale 3-2 z gospodarzami czyli drużyną AJD Częstochowa). O godzinie 8:45 stawili się sędziowie, którzy mieli gwizdać na turnieju oraz organizator rozgrywek MLA. Próżno jednak było szukać gospodarza hali, który zaspał lub nie został poinformowany o konieczności otwarcia sali. Dlatego rozpoczęcie zawodów zostało przesunięte o 45 minut. Ponieważ sala została otwarta grubo po godzinie 9, a tutaj trzeba było jeszcze przeprowadzić rozgrzewkę.  W momencie gdy sala została już otwarta okazało się, że w turnieju wezmą udział dwie drużyny zamiast 4. Dzień, który miał obfitować w rozgrywki siatkarskie zakończył się jeszcze na dużo przed tym kiedy w ogóle się rozpoczął. Zamiast 6 spotkań okazało się, że rozegrane zostanie jedno w dodatku do 2 setów. Jeśli sędziowie mieli gwizdać w 6 meczach a nie 1 to co stanęło na przeszkodzie aby ten jeden mecz rozegrać na do 3 setów? Jeśli o 1, 3, 5, 7 miejsce mecze miały być rozgrywane do 3 setów to dlaczego mecz o miejsce nr 9 nie mógł być również rozegrany do 3 setów? Obie ekipy (tj. UP i UEK) z chęcią zapewne zagrałyby spotkanie o stawkę do 3 setów, a nie do 2 by potem „po pykać” sobie rekreacyjnie jak sędziowie i organizator MLA poszli już do domów.  Jednak regulamin przewidywał rozegranie tylko meczy 1-8 do 3 setów. Jednak gdzie tu logika? W czym gorsze są drużyny grające o miejsce 7 od tych grających o miejsce 9? Ale to już jest nieistotne.

Drugą kwestią jest tu sytuacja dwóch drużyn, które jakby na to nie patrzeć w ostatnich latach nie były potentatem w rywalizacji o mistrzostwa MLA w siatkówce, czyli WSZiB Kraków oraz WSB Nowy Sącz. Drużynie UEK-u mogło się nie chcieć rywalizować o miejsce nr 9 skoro rok w rok lądowali w najgorszym przypadku w pierwszej czwórce rozgrywek. Drużyna UP po zeszłym sezonie gdzie walkę o półfinał przegrała w zasadzie o 2 pkt również mogło nie interesować  9 miejsce. Jednak obie te drużyny zjawiły się w licznych składach żeby zagrać kolejny mecz, dobrze się bawić i cieszyć grą. Natomiast drużyny WSZiB Kraków oraz WSB Nowy Sącz najprawdopodobniej uznały, że gra o miejsca 9-12 uwłacza ich umiejętnościom. Jednak jeśli popatrzymy na ostatnie lata rywalizacji to łatwo możemy zaobserwować, że nie wychyliły one nosa za strefę miejsce 9-12, dlatego zastanawiający jest fakt, że nie zjawiły się one na turnieju, gdzie była możliwość rozegrania trzech spotkań. Dla amatorów gry w siatkówkę powinna to być opcja nie do odrzucenia. Jednak jak widzimy została ona odrzucona. Dlatego pytanie brzmi: po co rywalizować od początku sezonu jeśli na jego zwieńczenie nie chce się już przyjeżdżać? Może lepiej odpuścić całość od samego początku zamiast pozostawiać po sobie niesmak na samym końcu. Żeby umieć wygrywać potrzebne są przede wszystkim umiejętności, żeby umieć przegrywać potrzebny jest jednak charakter bo czasem nawet mimo posiadanych umiejętności się przegrywa, a to trzeba przyjąć z klasą i szacunkiem dla drużyny, z którą ma się rywalizować lub się rywalizowało. Tego szacunku chyba w tym wypadku zabrakło…a szkoda.

01:41, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 grudnia 2010
METRÓWKA, czyli krótka historia zagłady

Przed rozpoczęciem kampanii jesiennej mędrcy postanowili przeprowadzić odpowiednie przygotowania w celu maksymalizacji szans na odniesieniu sukcesu w tej kampanii. Celem tegoż przygotowania było stworzenie oddziału cyborgów, którym nie straszny będzie żaden przeciwnik. Do tego należało jednak przygotować odpowiednie zagrania taktyczne. Przed samym obozem najtęźsi mędrcy spotkali się w grocie nieopodal miasta Kraka, aby nikt nie mógł dojść co tam uradzili. Również przyszłe cyborgi nie wiedziały co się szykuje. Dopuszczono ich tylko do wiedzy na temat miejsca przygotowań, które miało odbyć się w niedostępnych dla żadnych ludzi górskich rozpadlinach, gdzie w obawie przed zagrożeniem nuklearnym sprzed lat rząd utworzył tajne schrony. O ich istnieniu wiedzieli tylko mędrcy, którzy zabrali tam właśnie grupę przyszłych cyborgów.

Na miejscu okazało się, że jedyną rozrywką będzie gra na „boisku śwagra”. Poza tym grupkę wybrańców skoszarowano w nieumeblowanych pomieszczeniach schronu, gdzie odbywali oni morderczy trening siłowy, taktyczny, oraz wytrzymałościowy. W przerwie przygotowywano dla nich wywary mające podnieść ogólną sprawność fizyczną oraz koordynację podczas ciężkiego treningu.

Same przygotowania zakończone zostały mocny akcentem, grupa wybrańców dowiedziała się w końcu o tajnej zagrywce, która miała przynieść upragniony sukces. Wtedy to padło jedno magiczne słowo, które miało odmienić losy małej społeczności w grodzie Kraka. A słowo to brzmiało: „metrówka”.

Po powrocie z obozu rozpoczęły się żmudne przygotowania do wprowadzenia w życie tego niecnego planu. Na każdym treningu mnóstwo czasu poświęcano właśnie temu zagraniu. Przyszła armia cyborgów pomału poznawała tajniki tego zagrania. W skrócie można by je opisać w taki oto sposób. W momencie idealnego odbioru sygnały z satelity przez naziemny nadajniki zwany pieszczotliwie Libero, rozdzielać miał za zadanie wprowadzić ten manewr w życie. Atakujące cyborgi miały następujące zadania: lewa flanka do ostatniej chwili miała imitować szarżę husarii prosta na lewym skrzydle, środkowa formacja miała przypuścić frontalny atak na najlepiej obsadzone linie obronne przeciwników, które skomasowane zostały również w środkowej strefie areny wydarzeń, z kolei prawe skrzydło miało możliwość wyboru swych działań bądź nacierać z furią po swojej prawej stronie, bądź zmienić troszkę układ i podążyć po skosie aby zdezorientować lewą flankę wroga i napędzić więcej strachu formacji środkowej. Najważniejsze w tym przebiegłym planie było zaskoczenie przeciwnika. W ostatniej możliwej chwili po odebraniu sygnału przez Libero, przekaźnik inaczej zwany rzutnikiem miał poinformować zakamuflowanego, pod postacią szarżującej husarii, cyborga na lewej flance aby ten porzucił swe szaty husarza i przeistoczył się w żadnego wybijania klepek z parkietu potwora, który zmiecie wrogów niczym tornado. Wówczas po zrzuceniu pętającego przebrania cyborg miał szybko zmienić trajektorię swego ruchu i zamiast na wprost przybliżyć się na pół metra do środkowej szarży, oraz na metr do rzutnika. Plan ten wydawał się idealny. Wybrańcy trenowali go więc dzielnie i wytrwale.

Podczas pierwszego starcia w kampanii jesiennej sztab ludzi zadecydował, że nie warto ujawniać się z taką bronią. Decyzja wydawała się słuszna ponieważ mimo wielu strat udało się odnieść zwycięstwo. Drugi rywal zdecydowanie bardziej wymagający również nie miał możliwości posmakowania tajnej broni ponieważ przyszłe cyborgi zdecydowanie przegrywając nie chcieli ujawniać swojej tajnej broni kolejnym rywalom. Trzecia potyczka mimo, że bardzo wyrównana toczona była na bardziej tradycyjne środki ataku: w ruch poszły więc dzidy, kije i proce. To jednak nie przyniosło efektu i kolejna bitwa zakończyła się powrotem na tarczy. Czwarta walka w pierwszej części została poddana bez animuszu, w drugiej część nasza drużyna przyszłych zwycięzców okazała dużą wolę walki i odniosła zwycięstwo, w decydującej potyczce natomiast znów chwila zawahania kosztowała porażkę. Także tutaj świat nie mógł obejrzeć najbardziej skrywanej tajemnicy świata.

Ostatnia bitwa miała rozstrzygnąć wszystko naszą ekipę interesowało tylko zwycięstwo. Bo bardzo nieudolnych próbach pokonania przeciwnika w pierwszej odsłonie tej bitwy przeciwnicy mocno stali na nogach i nic nie wskazywało, że na koniec może być inaczej. Mimo to drużyna już prawie cyborgów przypuściła iście ułańską szarżę, która doprowadziła do stanu 23-23 w tej bitwie. Wtedy pechowo zignorowany pocisk rozbił szybę w pobliskim czołgu, ta sytuacja zdekoncentrowała naszą ekipę, która w tym momencie zaczęła zaglądać w otchłań i można by było przysiąc, że ta sama otchłań zaglądała w ekipę, a to było bardzo niepokojące uczucie. W tym właśnie momencie wydarzyła się rzecz bez precedensu, która miała zszokować cały świat i okolicę. Przekaźnik odebrał sygnał. Nie umknęło to uwadze rzuca cza, u którego można było przez ułamek sekundy zaobserwować szelmowski błysk w oku. W momencie gdy sygnał wpadał już w ręce rzucacza, środkowa szarża kruszyła już podstawy muru obronnego w środkowej części twierdzy, prawa flanka ścierała w proch swoich visa vi. W tym samym czasie z ust rzucacza Olka dobył się dźwięk, który mógł być zapowiedzią tylko jednego – zagłady, a dźwięk ten brzmiał – „METRÓWKA!” Na lewej flance husaria zrzuciła swe skrzydła i porzuciła konie, dobył się istny potwór gotowy pożreć wrogów. Po drugiej stronie zapanowała konsternacja nikt nie wiedział co się teraz zdarzy. Z ust atakującego z metra dobył się dźwięk, który zaskoczył wszystkich: „Oooolllleeeekkkkkkkkkkk” i potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Zamiast wybitych klepek i zniszczonego sufitu, środek szarży odbił się od ściany, prawa flanka padła jak rażona piorunem, a lewa flanka zamiast wlać nadzieję w serca wojowników w słusznej sprawię majestatycznie dotknęła piłkę, która pomału spadała w środek pola walki gdzie wszyscy już na nią czekali, po to aby wykończyć chwiejącego się już i zbitego z tropu przeciwnika. I tak właśnie odbyła się zagłada – jednak nie wrogów lecz wojowników w słusznej sprawie, drużyny cyborgów, która jeszcze zanim dobrze zaczęła istnieć został zmieciona z powierzchni ziemi przez leciutki zefirek. Tak w gruzach legły miesiące przygotowań, oraz płonne nadzieje, które w tym roku akademickim nie doczekają się już swojej realizacji.

AZS PWSZ Tarnów – AZS UP Kraków 2-0 (25-21; 25-23)

18:58, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 grudnia 2010
DOBRY, CHOĆ PRZEGRANY MECZ SIATKARZY

Środa 15 grudnia 2010 godzina 20:00 ul. Kamienna. To tam naszym siatkarzom przyszło się zmierzyć z kolejnym przeciwnikiem w drodze do wywalczenia miejsca dającego szanse na walkę o najwyższe lokaty w tym sezonie. Przeciwnikiem tym razem była drużyna Politechniki Krakowskiej, która już zapewniła sobie awans do kolejnej fazy rozgrywek. Drużyna PK była też w tym wypadku faworytem jednak nie tak bardzo zdecydowanym jakby mogło się wydawać.

W wyjściowym ustawieniu znaleźli się następujący zawodnicy: rozegranie – Aleksander Karkoszka, atak – Mateusz Dyjak, przyjęcie – Miłosz Kasprzyk (K), Łukasz Lic; środek – Bartosz Iwanek, Krzysztof Krawczyk; oraz libero – Zbigniew Noszka. Pierwszy set rozpoczął się od prowadzenia naszej drużyny 2-0 jednak w tym secie był to jedyny moment kiedy drużyna UP mogła cieszyć się z prowadzenia. W pierwszej części tego seta zawodnicy PK bezlitośnie punktowali naszych przyjmujących, którzy nie zdążyli jeszcze dobrze wejść w mecz. Z tego też powodu przewaga „inżynierów” szybko wzrosła do 6-7 punktów. W trakcie seta tradycyjnie doszło do chwilowej zmiany na pozycji rozgrywającego – Karkoszkę zastąpił Maciej Lisak. Zmiana ta nie odmieniła jednak losów tego seta, w którym UP musiało przełknąć gorycz wysokiej porażki.

Na drugi set w wyjściowej szóstce znalazł się od początku Maciej Lisak na rozegraniu. Nasi siatkarze od początku tego seta nie odpuszczali. Grając na pełnej koncentracji pod żadnym względem nie ustępowali drużynie gospodarzy. Pewna zagrywka doprowadziła do tego, że przyjmujący PK zaczęli popełniać błędy. W drużynie UP natomiast przyjęcie uległo zdecydowanemu polepszeniu. Ciężar gry w tym elemencie wziął na siebie Kasprzyk, dzięki czemu można było próbować coraz bardziej kombinacyjnego stylu gry, który zdawał w tym secie egzamin. Potężne ataki Kasprzyka po perfekcyjnym rozegraniu, oraz Dyjaka z przechodzącej piłki uświadomiły drużynie PK, że w tym meczu to co łatwe i przyjemne już się skończyło. W ataku nie mylił się też drugi przyjmujący Lic, który precyzyjnymi atakami zapewniał naszej drużynie kolejne punkty. Gorzej było z grą środkiem. Żaden atak nie był na tyle dobry aby mógł postraszyć drużynę rywala. Widać zdecydowanie, że naszym środkowym, a w szczególności Iwankowi dużo brakuje jeszcze do optymalnej dyspozycji w ataku. Na szczęście słabą dyspozycję w ataku Iwanek oraz Krawczyk nadrabiali grą blokiem, której w drugim secie UP zawdzięcza kilka kolejnych punktów. W trakcie seta doszło także do zmiany atakującego Dyjaka, który na meczach nie może jeszcze pokazać swojej pełnej gamy umiejętności, którą raz po raz prezentuje na treningach, wszedł Marcin Kuska. Nowy atakujący na boisku od razu otrzymał kilka piłek, które wykorzystał najlepiej jak mógł przy wysokim, szczelnym bloku czyli bardzo precyzyjnie raz po raz blok ten obijał. Mimo tak dobrej gry nasza drużyna nie mogła odskoczyć drużynie PK. Przełom nadszedł przy stanie 20-20 gdzie nasi siatkarze zdobyli kolejno 3 punkty i ze bez większej nerwowości doprowadzili do tie-breaka.

W decydującym secie wyjściowe ustawienie nie różniło się niczym od tego, którego kończyło zwycięskiego seta. Tie-break rozpoczął się dla UP bardzo dobrze. Skończony atak, dobra gra w obronie, oraz efektowny blok Iwanka dały prowadzenie 3-1. PK jednak szybko nadrobiła straty i do zmiany stron ostatni set był bardzo wyrównany jednak to drużyna PK prowadziła wówczas 8-7. Decydujące dla losów meczu okazały się pierwsze piłki po zmianie stron, gdzie mimo poprawnej gry naszej drużyny nie udało się zdobyć punktu w trzech kolejnych akcjach i PK prowadziło już 11-7. Straty tej nie udało się już odrobić i mecz zakończył się zwycięstwem drużyny Politechniki Krakowskiej, która w ten sposób zapewniła sobie drugie miejsce w naszej grupie.

AZS PK – AZS UP Kraków 2-1 (25-16; 23-25; 15-11)

Nasza drużyna już w dniu dzisiejszym rozegra kolejne, a zarazem ostatnie spotkanie grupowe z drużyną PWSZ Tarnów. Spotkanie to zadecyduje o losie naszej drużyny względem gry o czołowe lokaty w obecnym sezonie MLA, a set wygrany na terenie Politechniki może okazać się w tym przypadku kluczowym. Trzymajmy więc kciuki za naszą drużynę.

13:36, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 grudnia 2010
SIATKARZE NIE WZIĘLI PRZYKŁADU Z SIATKAREK

W dniu dzisiejszym na sali UP zmierzyły się ze sobą drużyny Uniwersytetu Pedagogicznego oraz Rolniczego. Spotkanie to było ostatnim meczem w fazie grupowej dla UR i chcąc podtrzymać swoje szanse na awans do czołowej ósemki ligi drużyna gości musiała wygrać. Dla naszych siatkarzy był to dopiero trzeci mecz, w którym mogli uczynić milowy krok w stronę wyjścia z grupy na jednym z czołowych miejsc.

Do gry od początku spotkania desygnowany był następujący skład: rozegranie- Aleksander Karkoszka, przyjęcie- Miłosz Kasprzyk (k), Łukasz Lic, atak - Mateusz Dyjak, środek - Grzegorz Białas, Bartosz Iwanek, oraz na pozycji libero - Zbigniew Noszka. Początek seta był wyrównany do stanu 2-2. Potem nasi siatkarze mieli coraz większe problemy ze skutecznym kończeniem ataków. Kolejno nie powodzeniem kończyły się próby - Dyjaka, Kasprzyka, Białasa oraz Iwanka. Dzięki tak niefrasobliwej grze w ataku "Rolnicy" odskoczyli na 7 punktów i wydawało się, że kontrolują przebieg spotkania. W międzyczasie na boisku zameldował się drugi rozgrywający Maciej Lisak, ale gra nie ulegała poprawie. Przy stanie 17-11 dla drużyny gości coś zaskoczyło. Pierwsze pojedyńczy blok Lisaka, następnie podwójny blok Lisak-Iwanek dały kolejny punkt, to zdecydowanie zdeprymowało drużynę UR, która zaczęła obijać ściany naszej sali i nasza drużyny zbliżyła się na 2 punkty. Wówczas wszystko jednak "zdechło" i gości ponownie zbudowali znaczą przewagę utrzymując ją do końca seta.

Drugi set na rozegraniu rozpoczął Lisak. Od samego początku drużyny szły punkt za punkt, z minimalną przewagą UR. Jednak od stanu 7-7 rozpoczął się koncert gry "Pedagogów", którzy systematycznie budowali przewagę. Przy stanie 9-7 dla naszych na zagrywkę wszedł Kasprzyk i nie schodził z niej przez 14 kolejnych piłek. Zawodnicy UR przez ten okres nie byli w stanie nic zrobić. Raz po raz zatrzymywał ich świetnym blokiem Lisak, jak nie było bloku wówczas zamiast atakować w boisko robili to po autach. Czujnie na siatce zagrał w tym momencie również środkowy Iwanek, który z trzech przechodzących piłek zdobył 3 punkty. Następnie rozpoczęła sie gra punkt za punkt, która w ogólnym rozrachunku dała gigantyczną przewagę na koniec drugiego seta dla naszej ekipy.

Przed decydującym tie-breakiem nasza drużyna posiadała wysokiem morale. Początek tego seta był obiecujący pierwsze 2-0 dla UR, potem 2-2 oraz 3-3 i w tym momencie powrócił koszmar zeszłego sezonu i trzecich setów. Nasza drużyny przestała grać, przyjęcie jeszcze stało na przyzwoitym poziomie, jednak ataki raziły nieskutecznością, gra blokiem, która była mocnym punktem w 2 secie w zasadzie przestała istnieć i zaraz zrobił się wynik 10-3 dla gości. Nasi zawodnicy podjęli jeszcze próbę odwrócenia losów seta oraz meczu, jednak nie przyniosła ona efektu i nasi zawodnicy zakończyli drugie spotakanie we własnej sali jako pokonani.

AZS UP Kraków - AZS UR Kraków 1-2 (19-25; 25-12; 9-15)

Do końca fazy zasadniczej pozostały jeszcze dwa spotkania z PK oraz PWSZ Tarnów. W tych spotkaniach nasza drużyna musi wyjść ze skóry, aby uzyskać korzystne rezultaty oraz liczyć się w dalszej zawodów. Trzymajmy więc za nich mocno kciuki w przyszłą środę oraz czwartek ponieważ wtedy wszystko się rozstrzygnie.

23:56, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 grudnia 2010
TURNIEJ MIKOŁAJKOWY

Z okazji dnia św. Mikołaja trenerzy sekcji siatkówki przygotowali specjalny turniej mikołajkowy w piłkę siatkową. Jego ideą było utworzenie jak największej ilości par mieszanych (kobieta i mężczyzna) rywalizujących ze sobą na połowie boiska do siatkówki.

Do turnieju zgłosiło się 6 kobiet oraz 9 mężczyzn. Z tego powodu powstało 6 par mieszanych, 1 para męska, której na starcie każdego meczu odejmowało się 5 punktów, oraz para mieszana, w skład której wszedł jeden zawodnik oraz zawodniczki, które akurat nie uczestniczyły w grze swojego zespołu.

Po losowaniu powstały następujące pary:

  • Paulina i Olek
  • Kasia i Paweł
  • Dominika i Paweł
  • Łukasz „Boczek” i Krzysiek
  • Jola i Mateusz
  • …. i Łukasz
  • Magda i Miłosz
  • Monika i Kuba

Następnie 8 par podzielono na dwie grupy po 4 zespoły. Wewnątrz grup każdy zespół miał zmierzyć się z każdym do 15 punktów.

W 1 grupie rywalizowały ze sobą następujące drużyny Kasi i Pawła, Paulina i Olek, Magda i Miłosz oraz Boczek i Krzysiek. Mecze między zespołami kończyły się następującymi rezultatami:

  • Kasia i Paweł - Paulina i Olek 9-15
  • Magda i Miłosz – Boczek i Krzysiek 15-4
  • Kasia i Paweł - Magda i Miłosz  9-15
  • Paulina i Olek-Boczek i Krzysiek 15-12
  • Kasia i Paweł-Boczek i Krzysiek 15-12
  • Paulina i Olek –Magda i Miłosz 11-15

Rywalizacja w grupie 1 doprowadziła do następującego układu tabeli:

1. Magda i Miłosz         6 pkt 60-24

2. Paulina i Olek          5 pkt 41-36

3. Kasia i Paweł           4 pkt 33-42

4. Boczek i Krzysiek    3 pkt 28-60

 

W 2 grupie z kolei rywalizowały ze sobą następujące pary: … i Łukasz, Monika i Kuba, Jola i Mateusz oraz Dominika i Paweł, a wyniki prezentowały się następująco:

 

  • Jola i Mateusz-Dominika i Paweł 15-3
  • … i Łukasz-Monika i Kuba 15-13
  • Jola i Mateusz -… i Łukasz 15-13
  • Dominika i Paweł –Monika i Kuba 12-15
  • … i Łukasz-Dominika i Paweł  15-7
  • Monika i Kuba-Jola i Mateusz 8-15

 

Tabela grupy 2:

1. Jola i Mateusz         6 pkt 45-24

2. … i Łukasz              5 pkt 43-25

3. Monika i Kuba         4 pkt 36-22

4. Dominika i Paweł     3 pkt 22-45

Punktacja za mecze wyglądała następująco 1 pkt za mecz przegrany oraz 2 pkt za mecz, w którym odniesione zostało zwycięstwo.

Po zakończeniu rywalizacji grupowej powstały następujące pary ćwierćfinałowe

Magda i Miłosz –Dominika i Paweł

Jola i Mateusz-Boczek i Krzysiek

… i Łukasz -Kasia i Paweł

Monika i Kuba-Paulina i Olek

W ćwierćfinałach kolejno lepsi okazali się Magda i Miłosz, Jola i Mateusz, … i Łukasz oraz Monika i Kuba. To pozwoliło utworzyć kolejne pary półfinałowe, oraz te które zmierzą się w walce o miejsca 5-8.

 

Pary półfinałowe:

 

Magda i Miłosz - … i Łukasz

Monika i Kuba – Jola i Mateusz

 

Oraz pary rywalizujące o miejsca 5-8

 

Dominika i Paweł – Boczek i Krzysiek

Paulina i Olek – Kasia i Paweł

 

Z batalii o finał zwycięską ręką wyszły pary Magdy i Miłosza oraz Joli i Mateusza, natomiast w walce o miejsce 5 zmierzyć się mieli Boczek i Krzysiek oraz Kasia i Paweł.

Pierwsze rozegrano mecze o miejsca 5-8. W meczu o 7 miejsce Paulina i Olek pokonali Dominikę i Pawła. Miejsce 5 przypadło parze Boczek i Krzysiek, którzy odrobili stracony na początku spotkania dystans do Kasi i Pawła.

Na sam koniec przypadła natomiast rywalizacja o czołowe lokaty.

W meczu o 3 miejsce zmierzyli się Monika i Kuba z Magdą i Łukaszem. Mecz ten rozgrywano do 21 punktów. Gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że nic nie może wydrzeć już zwycięstwa Monice i Kubie przypomniały o sobie stare koszmary Kuby. Prowadząc już 20-17 zupełnie oddali inicjatywę Magdzie i Łukaszowi, którzy w ostatniej chwili wydarli zwycięstwo w meczu o brąz ostatecznie zwyciężając 22-20. Podobna sytuacja miała miejsce w półfinale Mistrzostw UP w piłce siatkowej gdzie Kuba prowadząc już 20-17 z Łukaszem musiał obejść się tylko smakiem gry o pierwsze miejsce ponieważ podobnie jak teraz roztrwonił tą dużą przewagę.

Wielki finał rozstrzygnęły między sobą pary: Magdy i Miłosza oraz Joli i Mateusza. Mecze ten na początku wydawał się być bardzo wyrównanym, jednak wraz z upływem czasu do głosu zaczęła dochodzić para Joli i Mateusza, która ostatecznie pewnie zwyciężyła ten mecze 25-15 jak i cały turniej nie odnosząc w nim żadnej porażki.

Klasyfikacja końcowa turnieju mikołajkowego:

1. Mateusz i Jola

2. Miłosz i Magda

3. Łukasz i...

4. Monika i Kuba

5. Boczek i Krzysiek

6. Kasia i Paweł

7. Olek i Paulina

8. Dominika i Paweł

Wszyscy uczetnicy turenieju

Triumfatorzy: Jola i Mateusz

Magda i Miłosz, czyli zdobywcy 2 miejsca

Ekipa na 3 miejsce

Monika i Kuba, szczęśliwi choć zaraz za podium

Krzysiek i Boczek - chłopaki na 5!

Kasia i Paweł zadmowili się na 6 miejscu

12:33, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 grudnia 2010
WESOŁY TRENING SIATKARZY

Na treningach siatkarzy UP mimo ostatniej porażki z drużyną KA panują doskonałe nastroje. Na trenigu leje się pot, a towarzyszą temu kolejne salwy śmiechu.

Z ostaniego treningu wartą odnotowania rzeczą jest całkiem dobra gra w obronie. Obroną półwiecza popisał się w tym wypadku rozgrywający Aleksander Karkoszka, który ekwilibrystycznym padem podbił piłkę, która wydawał się nie do podbicia. Szkoda tylko, że na sali nie znalazł się nikt z aparatem fotograficznym lub kamerą aby utrwalić ten niezwykły moment.

Potem jeszcze kilku innych zawodników popisało się interesującymi obronami jednak nie było one tak spektakularne jak ta naszego pierwszego rozgrywającego, którego z tego miejsca  bardzo serdecznie pozdrawiamy jeśli czyta tą wiadomość:)

00:47, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
PODSUMOWANIE RUNDY MLA W PIŁCE NOŻNEJ

Dobiegła już końca pierwsz runda spotkań w ramach MLA w piłce nożnej mężczyzn. Rzut oka na tabelę nie pozostawia wątpliwości kto w tej rundzie rządził i dzielił. Pierwsze miejsce niemal od startu rozgrywek zajmowała drużyna AZS UP Kraków, która broni w tym roku wywalczonego pierwszego miejsca.

Nasza drużyna w tej rundzie posiadała najszczelniejszą defensywę, która przepuściła 8 goli. Takim samym wynikiem może pochwalić się jeszcze tylko drużyna AGH Kraków, jednak w punktach to nasi są lepsi. Jeśli idzie o liczbę zdobytych bramke to nasza drużyna posiada ich 16 i mimo, że jest to wynik 3 od końca wcale nie świadczy to źle o naszych piłkarzach ponieważ przy zdobyciu takiej ilości bramek byli oni najbardziej efektywną drużyną zdobywając 16 punktów na 18 możliwych, tylko raz remisując bezbramkowo z drużyną AGH, które plasuje się na drugim miejscu ze stratą 3 oczek do naszej drużyny.

Również w klasyfikacji strzelców nie mamy się czego wstydzić ponieważ pierwsze miejsce ex equo zajmuje Paweł Rechemtiuk (AZS UP Kraków) i Wojciech Ochałek (AZS PK Kraków). Obaj Ci zawodnicy w rundzie jesiennej zdobyli po 7 bramek.

Na koniec życzymy więc miłego przesiadywania na fotelu lidera do wiosny, oraz jeszcze lepszej gry gdy aura na zewnątrz będzie już bardziej sprzyjająca do biegania za piłką i kierowania jej do bramek przeciwników UP:)

Dodatkowo jeszcze należy trzymać kciuki za naszych piłkarzy, którzy w zimie zmienią zielone boiska, na brązowe hale, oraz korki na halówki i staną do walki o jak najlepsze pozycje w lidze Futsalu.

Kolejność drużyn po rundzie jesiennej:

1. AZS UP Kraków

2. AZS AGH Kraków

3. AZS UEK Kraków

4. AZS PK Kraków

5. AZS KA

6. AZS UJ Kraków

7. AZS UR Kraków

00:40, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 listopada 2010
Strona KU AZS UP Kraków

Jak już pewnie wielu z was zauważyło po wielu miesiącach przerwy działalność wznowiła także oficjalna strona internetowa KU AZS UP Kraków.

Każdy zainteresowany znajdzie ją pod tym adresem:

http://www.azs.up.krakow.pl

Treści zawarte na stronie jak i na blogu nie będą identyczne, więc jeśli chcecie być na bieżąco z wszystkim co dzieje się a naszym uczelnianym AZS-ie zaglądajcie zarówno na bloga jak i stronę:)

Dodatkowo pod tym adresem:

http://www.azs.up.krakow.pl/?page=terminarz

znajdziecie rozpiskę wszystkich najbliższych występów naszych sekcji w zmaganiach w Małopolskiej Lidze Akademickiej.

Jeśli więc jesteście zainteresowani oglądaniem tych wydarzeń na żywo oraz wspieraniem naszych sekcji odwiedzajcie często tą zakładkę:)

Pozdrawiamy

Zarząd KU AZS UP Kraków

17:06, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 listopada 2010
PORAŻKA Z BARDZO MOCNYM RYWALEM

W środę (24 listopad 2010) na os. Stalowym drużyna Uniwersytetu Pedagogicznego podejmowała Krakowską Akademię - czyli zdecydowanego faworyta tej grupy. Trzon tej drużyny stanowią gracze na co dzień występujący w zespole drugoligowej Wandy Kraków, a to robi zdecydowaną różnicę.

Już sama rozgrzewka nie mogła napawać zbytnim optymiznem, chociaż woli walki nie brakowało. Zawodnicy KA raz za razem wbijali siatkarskie gwoździe w parkiet. Momentami można było się też zastanawiać czy na głowy uczestników meczu nie spadnie dach po kolejnych atakach Dzierwy w 2 metr boiska, które ostatecznie lądowały też na sklepieniu naszej sali.

Po rozgrzece przyszła pora na prawdziwe sportowe emocje. Szkoda tylko, że ich głównym dostarczycielem okazała się drużyna "przyjezdnych". W wyjściowym ustawinieniu nie zaszły duże zmiany w porównaniu do poprzedniego spotkania, jedyną zmianą było pojawienie się na boisku od początku Łukasza Lica, który zastąpił na przyjęciu Krzysztofa Móla. Na rozegraniu rozpoczął Aleksander Karkoszka, atakującym był Mateusz Dyjak, drugim przyjmującym pozostał Miłosz Kasprzyk, środek obsadzili Bartosz Iwanek i Grzegorz Białas, a na pozycji libero wystąpił Zbigniew Noszka.

Początek seta nie był zbyt dorby w wykonaniu Pedagogów. W pierwszych 2 akcjach atakujący Dyjak miał 4 piłki w górze z czego nie skończył ani jednej i już na samym początku KA uzyskało 5 punktów przewagi systematycznie ją powiększając. Nadzieję mogły dać ataki Kasprzyka z lewego skrzydła, oraz dwie skuteczne krótkie Iwanka. Nadzieja ta okazała się jednak płonna, ponieważ poza kilkoma pojedyńczymi przebłyskami nasza drużyna nie była w stanie przeciwstawić nic dobrze zorganizowanej grze KA.

Drugi set w naszej ekipie na rozegraniu rozpoczął Maciej Lisak. Zmiana ta nie wniosła jednak nowej jakości w poczynania drużyny gospodarzy. Na samym początku szczelny blok KA, słabe przyjęcie i bardzo słaba dyspozycja naszych zawodników w polu zagrywki (w drugim z kolei meczu!) doprowadziło do wyniku 10-2 dla KA. W tym momencie nasza drużyny jeden jedyny raz w tym meczu postawiła się ligowcom z KA zdobywając 6 punktów z rzędu i zmniejszając dystans zaledwie do 2 oczek. Po okresie dobrej gry przyszła jednak zapaś i kolejno blokowani bądź nieskuteczni byli Iwanek, Dyjak, Kasprzyk i Lic. Trener próbował jeszcze ratować obraz tego seta wprowadzając na boisko Marcina Kuskę za Mateusza Dyjaka oraz Krzysztofa Móla za Łukasza Lica. Zmiany te nie odmieniły jednak losów meczu, który drużyna KA wygrała lekko, łatwo i przyjemnie.

AZS UP Kraków - AZS AK 0-2 (14-25; 16-25)

Poniżej kilka zdjęć z meczu:

23:52, kuazsup
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6